Fragment powieści « Gorilla », Kamal Al-Riahi Tłum. Anna Chmielewska

Diapositive1

W kawiarni “Tunis”
Dziwna historia o pochodzeniu Gorilli
Tłum. Anna Chmielewska

 

Policja natarła żeby odseparować wzrastający tłum. Zaczęła zbliżać się jak czarna fala, która ogarnia szalonego człowieka w tej zainfekowanej godzinie. Chwycił jednego ze starców stojących w tylnich rzędach i wyszeptał: „Chodź ze mną Panie Husunna. Znam dobrze historię tego młodzieńca. Byłem jej świadkiem kiedy pracowałem w przytułku”.
Skierowali się wolno do pobliskiej kawiarni „Tunis”. Usiedli przy stole i zamówili dwie zielone herbaty. Starzec wyszeptał pierwszy: „Przed trzydziestoma laty istniał dom dziecka, do którego kierowały się pary, które straciły nadzieję na potomstwo. Pojechali tam żeby wybrać sobie sierotę, która najbardziej im pasuje. Jak w sklepie Rubafikya[1] zaoferowano dzieci z drugiej klasy niedzielnej, a one rozpierzchły się wprost w ręce gości. On był jak zgrzebny, czarny płaszcz w środku lata. Jeden z tych płaszczy, których nie chcą klienci, skopany lub wciśnięty w róg albo zwinięty jak poduszka, o którą chciwy sprzedawca opiera się nocą lub wyciera w nią swojego penisa, po tym jak skończy przypominać sobie pośladki blondynki z falującym biustem przychodzącej do niego o poranku.
Biedak był wciśnięty w ten róg jak zimowy płaszcz, podczas gdy białe koszule latały wokół niego podróżując z klientami. Jedyne dziecko pozostające w kącie sierocińca i nie płacze, nauczyło się już, że płacz może przynieść mu „uszczypnięcia” pielęgniarek, które nie boją się go karać skoro niebieskich siniaków i tak nie widać na jego czarnej skórze.
Trwało to dłuższą chwilę zanim mężczyzna w szarej qaszabiji[2] w paski wszedł do sierocińca. Wprowadziła go kobieta w wełnianym kocu okrywając swoje piersi srebrnym kamieniem, na którego nie zwrócił uwagi aż do śmierci. Byli to Ajad i Sasija znani mi ze wsi, to ja doradzałem im, żeby odwiedzili przytułek.
Ajad pobiegł za pielęgniarką do holu pytając o dyrektora. Poleciła nerwowo żeby czekał na swoją kolej w poczekalni, wrócił więc zawiedziony. Nie usłyszał mojej rady. Poprosiłem go o cierpliwość. Siedział wraz z Sasiją w poczekalni, wpatrywali się oboje w spokojne twarze, czyste garnitury i lśniące buty. Sasija przewraca pożądliwie uczernionymi oczyma, wpatrując się w wąsy dużego, przystojnego mężczyzny, który siedzi obok niej podkręcając wąsa. Ajad pochylając głowę obraca w ręku swój zielony różaniec.
Zostali ostatnimi w kolejce do dyrektorki. Była to młoda, niezamężna kobieta, ale poważna i ostra jak brzytwa. Co jakiś czas rozmawiała po francusku z sekretarką, która przyniosła im czarną kawę. Odpaliła cienkiego papierosa. Mężczyzna pokłonił się zszokowany, podczas gdy Sasija przerwała milczenie mówiąc:
„Niech Bóg ma cię w opiece! A czy u was kochają Walida Nalqashiego ?”
Od czasu ich wejścia dyrektorka próbowała ukryć śmiech – to oszustwo było dla nie jasne: „Matko, to nie tak. My tu nie sprzedajemy les enfants[3].” Sasija zachowywała się tak, jakby ledwo dosłyszała jej ostatnie słowo.
Dyrektorka zwróciła uwagę na tę kwestię stwierdzając: „Nie sprzedajemy młodszych.”
Beduinka przeprosiła i zaczęła opowiadać jej o swojej zgodzie z mężem i ich pragnieniu, aby dziecko wypełniło ich dom. Dyrektorka powiedziała: „Nie dla nas dobre wspomnienia tamtych dni”. Ajad odparł na to: „Niech Bóg ma Cię w opiece, zdecyduj sama, zobaczysz, może znajdziesz! Przez wzgląd na Twoich bliskich.” Sasija zaczęła udawać płacz.
Dyrektorka napisała dla mnie małą kartkę. Wziąłem ją i wyruszyłem na oddział dziecięcy. Kiedy wróciłem, dyrektorka pytała Ajada o jego sytuacje majątkową i pracę, a on odpowiadał z całkowitym przekonaniem, że we wsi udaje, że jest właścicielem nieruchomości i że dzięki temu majątkowi kwalifikuje się na adopcję dwójki dzieci.
Weszła pielęgniarka z dzieckiem na ręku… To on.. „O Boże! Sługa?!” Sasija krzyknęła pierwsza, gdy go zobaczyła.
„Stworzenie boże” powiedziała dyrektorka ze złością i nakazała pielęgniarce zabrać dziecko tam, skąd je wzięła. Wtrącił się Ajad błagalnie: „Tak, stworzenie, Moja Droga … Bilal[4] muezzin był również czarny, niech Bóg go błogosławi i Ciebie też Skarbie.” Odwrócił się do żony: „Słodyczy twych ust. Dobrze, że nie trzeba … może więc jak dorośnie otworzy się.”
Dyrektorka uśmiechnęła się i zagroziła małżeństwu, że są opiekunami chłopca według prawa, a jakakolwiek krzywda, której dozna spowoduje, że zostaną pociągnięci do odpowiedzialności i zaleca się im dbanie o niego, w szczególności ubieranie i karmienie go. Poinformowała ich, że tutejszy opiekun będzie odwiedzał ich co trzy miesiące we wsi, żeby sprawdzić warunki adopcji aż do czasu pełnoletniości dziecka. Od tego dnia nikt o niego nie pytał, tak, jakby bano się, że wróci i zostanie jak zimowy płaszcz w kącie przytułku.
Nazwali go Salihan. Ajad chciał go nazwać Bilal, ale Sasija się nie zgodziła mówiąc: „Nazwę go Salihan po moim bracie, który zginął w czasie wojny”. We wsi krążyły pogłoski, że jej brat został wysłany do Indochin z francuskim wojskiem. Po jakimś czasie stało się jasne, że nazwała go imieniem swojego kochanka, który zaraz po odzyskaniu niepodległości wyjechał do Francji i już nie wrócił, i że jej brat nazywał się Salaha nie Salihan. To cała historia. Podniósł się gniewnie trzeci starzec: „Nie wstyd Ci. Nie męcz nas swoją nudną historią. Polubiłem Cię, opowiadając historię tego mężczyzny z zegarem, zniszczyłeś moją głowę strzępami opowiastki.”
Złapał go pierwszy starzec mówiąc: „Usiądź, nadchodzi herbata. Widziałeś tego szaleńca zanim wspiął się na wieżę. Ściągną go na dół. Wierz mi, nie zjedzą jego serca.” Inny mężczyzna wyciągnął starczą rękę obraźliwie i wyzywająco. Opuścili kawiarnię „Tunis”, do której wrócili zataczając pętlę w niecałą godzinę. Potknął się o krawężnik i upadł na twarz. Przeklął ciemność i czas. Nagle oczy mu się zaświeciły, kiedy spokojna niewiasta wyciągnęła ku niemu rękę i pomogła mu się podnieść, i zauważył drogę, i zegar, i Gorillę, ale trzymał jej rękę, aż doprowadziła go do miejsca zebrania. Przeprosiła i zniknęła zatopiwszy się w ciemnościach, jego pamięć zewnętrzna powróciła z nieznośnej senności do dawnej śpiączki. Podniósł swoje ramię do nosa i powąchał jej perfumy zanim wymamrotał: daj mi ją. Wrócił do swoich towarzyszy w kawiarni zdruzgotany po tym jak ogarnęło go uczucie zimna.

 

Kamel Al-Riahi (ur.1974) – tunezyjski pisarz i dziennikarz, którego prace tłumaczone były na języki takie jak angielski, francuski, włoski czy hebrajski. Był jednym z 39 arabskich pisarzy w wieku poniżej 40 lat, którego prace znalazły się w antologii Beirut39(Hay Festival 2009). Jego książka Al-Muszrit zdobyła w Tunezji nagrodę Golden Alcomar(2007) za najlepszą powieść roku. W wywiadzie Biała skóra, czarna maska autor wyjaśnił: Może wydać się to dziwne, ale ludzie zwykli nazywać mojego czarnego dziadka Murzynem. Uważam się za kogoś z czarnoskórymi korzeniami, chociaż nie jestem czarny. Być może mój szeroki nos dowodzi tej teorii. Jakkolwiek ideologicznie sympatyzuje z czarnoskórymi, przez ich dziedzictwo i historię. My, biali nie będziemy wolni dopóki nie wyzwolimy samych siebie z rasistowskich poglądów.

 
Fragment pochodzi z powieści Gorilla
The Gorilla
Kamal Al-Riahi

 

Streszczenie:

 

Ciepłe, sierpniowe popołudnie. Meżczyzna wspiął się na metalową wieżę wzniesioną w centrum Tunisu przez panującego prezydenta Ben Alego, po tym jak poprzedni prezydent Bourgiba zmarł, a jego statua została usunięta. Wspinanie się na wieżę zegarową jest surowo zabronione. Mężczyzna pogwałcił przepisy i macha do tłumu zebranego u jego stóp. To Saleh, znany jako Gorilla. Czarnoskóra sierota wychowana na wsi i pełniąca funkcję strażnika grobu zmarłego prezydenta Bourgiby. Ludzie, których zna rozpoznają go. Nawet okrutny oficer policji Ali Kilab (Ali Psy) rozpoznaje go i w jego czynie dostrzega okazję do ściągnięcia Gorrili z wieży, a w ostateczności zabicia go. Podczas godzin, które mężczyzna spędza na górze, policjant ściąga go, pomimo wyładowań elektrycznych. Miasto jest wzburzone. Zbliża sie coś wielkiego, fala niezadowolenia, której pożywką jest strach i nędza.

 

Powieść osadzona jest w czasie pomiędzy osiągnięciem szczytu wieży i dramatycznym upadkiem Gorilli, po którym następuje usmażenie jego ciała – oczywista aluzja do początków tunezyjskiej rewolucji w grudniu 2010 roku. Bohaterzy i historie przeplatają się ze sobą rozdział po rozdziale układając się na końcu w jedną całość.

 

Kamel Al Riahi, Al Gorilla
© Dar al saqi, Beirut, Lebanon, 2011
This chapter was published with permission from Dar al saqi

 

W sprawie praw autorskich proszę kontaktować się z http://www.rayaagency.org

 
[1] Rubafikya – w Tunezji nazywani są tak ludzie zbierający na ulicach starocie.
[2] Qaszabija jest tradycyjnym, wełnianym strojem wierzchnim noszonym w Tunezji i Maroku.
[3] Les enfants z języka francuskiego dzieci.
[4] Bilal, Etiopczyk, pierwszy muezzin w dziejach islamu.
Ostatnio zmieniany piątek, 21 marzec 2014 08 54
Czytany 234 razy

Napisał Maghreb Plus piątek, 21, marzec 2014 08:47 wielkość czcionki Wydrukuj Email Skomentuj jako pierwszy!

جزء من ترجمة روايتي الغوريلا الى البولندية
•—

A propos kamelriahi

KAMEL RIAHI Kamel riahi: tunisian novelist and journalist , born in 1974. He works as a cultural correspondent for prominent universal broadcasting including; newspapers, televisions and news agencies. He worked as the head of translation department at Arab Higher Institute for Translation in Algeria .In 2010, he returned to Tunisia where he joined the ministry of culture and took charge of the cultural panel in important spaces in the Tunisian’s capital. In 2007, got the “Golden Alcomar” prize to the best novel named “the scalpel” in Tunisia.In 2009 he was the only winner in “the Beirut 39” literary contest organized by high festival foundation to choose only 39 best arab novelists .One of the best five writers under the age of forty selected to participate in “the Bouker’s competition for two rounds. He issued a set of literary and monetary books such as; “Gulls memory” , “Stole my face” , “the scalpel” , “the gorilla” , “the movement of narrative fiction and it’s climate” and “thus spoke Philippe lejeune” and “the novel writing of wasiney al aaradj”.Some of his works have been translated into French,English,Italian,Hebrew and Portuguese languages.
Cet article a été publié dans news أخبار الكاتب, الغوريلا. Ajoutez ce permalien à vos favoris.

Laisser un commentaire

Entrez vos coordonnées ci-dessous ou cliquez sur une icône pour vous connecter:

Logo WordPress.com

Vous commentez à l'aide de votre compte WordPress.com. Déconnexion / Changer )

Image Twitter

Vous commentez à l'aide de votre compte Twitter. Déconnexion / Changer )

Photo Facebook

Vous commentez à l'aide de votre compte Facebook. Déconnexion / Changer )

Photo Google+

Vous commentez à l'aide de votre compte Google+. Déconnexion / Changer )

Connexion à %s